Pstrokaty zabytek
Dodane przez Poninio dnia 20.02.2007 07:24
Remonty bez uzgodnień zeszpeciły wiele historycznych budynków
Renesansowy dwór w Łagowie straszy jaskrawą zielenią i żółcią. – Hotel musi być widoczny z daleka – mówi jego właściciel. Miłośnicy starych budowli zgrzytają zębami.

Koszewski, miłośnik wycieczek śladami historii.
– Nie podoba mi się dobór kolorów i to, że stare rzeźby pomalowano olejną farbą – dorzuca Jolanta Loritz-Dobrowolska ze zgorzeleckiego stowarzyszenia Euroopera.
Wybudowany w latach 80. XVI w. przez Michała Endera von Sercha dwór rzuca się w oczy już z daleka. Jego obecny właściciel pomalował go na jaskrawe kolory, a dodatkowej brzydoty dodaje budynkowi fatalny sposób nałożenia farby. Na ścianach widać całe połacie jasnych i ciemnych plam...
Rozszerzona zawartość newsa
Remonty bez uzgodnień zeszpeciły wiele historycznych budynków
Renesansowy dwór w Łagowie straszy jaskrawą zielenią i żółcią. – Hotel musi być widoczny z daleka – mówi jego właściciel. Miłośnicy starych budowli zgrzytają zębami.

Koszewski, miłośnik wycieczek śladami historii.
– Nie podoba mi się dobór kolorów i to, że stare rzeźby pomalowano olejną farbą – dorzuca Jolanta Loritz-Dobrowolska ze zgorzeleckiego stowarzyszenia Euroopera.
Wybudowany w latach 80. XVI w. przez Michała Endera von Sercha dwór rzuca się w oczy już z daleka. Jego obecny właściciel pomalował go na jaskrawe kolory, a dodatkowej brzydoty dodaje budynkowi fatalny sposób nałożenia farby. Na ścianach widać całe połacie jasnych i ciemnych plam.
– Jeżeli hotel ma mieć gości, to musi być widoczny z daleka – tłumaczy Robert Glass, właściciel zabytkowego dworu.

Zamek
Uratowany, ale brzydki
– Pan Glass wybrał kolory bez żadnych uzgodnień. Do października ma czas na przemalowanie dworu – mówi Wojciech Kapałczyński z jeleniogórskiego oddziału Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
– Musiałem pomalować ściany, żeby je zabezpieczyć. Kiedy kupiłem pałac, to była ruina. Ocaliłem go i nikt mi ani złotówki nie dołożył – tłumaczy się Robert Glass. – Niech ktoś przyjedzie, powie jak to ma wyglądać, doda pieniędzy. Jestem otwarty na współpracę – deklaruje.

Jak im w duszy gra
Podobnych przykładów zabytkowej pstrokacizny w całym regionie nie brakuje. – Najwięcej w miastach, gdzie właściciele nie przyjmują do wiadomości, że w obiektach wpisanych do rejestru zabytków nie można dokonywać samowolnych zmian – mówi Wojciech Kapałczyński.
– To duży problem – przyznaje Adam Cebula, architekt miejski Zgorzelca.
Śródmieście jest objęte ochroną konserwatorską. – Przy doborze kolorów powinno się brać pod uwagę wiek, styl i architekturę budynku – wyjaśnia. Ale też przyznaje, że do tej pory udało mu się przygotować opracowanie kolorystyczne jedynie dla odbudowywanego Przedmieścia Nyskiego. Całe centrum takiego projektu jeszcze nie ma. Nawet gdyby jednak miało, architekt może tylko prosić właścicieli, żeby się do niego zastosowali.

źródło: naszemiasto.pl
Janusz Pawul - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska